do roboty
d a n e w y j a z d u
4.40 km
0.00 km teren
00:12 h
Pr.śr.:22.00 km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Krówka
Ciepło, miło, słonecznie.
Odpoczęłam i dopiero dzisiaj w pełni mogę się cieszyć z wyniku. Było fajnie. Trasa nie trudna więć rozrywki dostarczył mi Maks, który mnie dojechał po laczku i jak wiatr przeleciał obok, zawiedziony, że to ja a nie Zbychu,
W jakimś wąwozie całym porośniętym świeżym szczypiorkiem zaprawdę miałam ochotę rzucić rower i zajadać się tą zieleniną lecz presja wyścigu i oddechów na plecach nie pozwoliła,
Na punkcie widokowym miałam fana, który bił sie w piersi i wrzeszczał, że we mnie wierzy (a nie był to Marcin tylko obsługa).
Na traktorze jechał dziadek i do wszystkich wrzeszczał "jyszcze mocie 4 kylomytry" na co kobitka za mną zaczęła piszczeć płaczliwie "no jak to, przecież miało być 36 km a tu jeszcze 4!?"
Szczerbaty strażak, który mówił na rozjeździe "na Mega i do domu". Bardzo mi się już chciało do domu.
Marcin i dziewczyny na polu pełnym koniczyny, którzy hasali jak młode konie
Marcin i Jarek na mecie, dziewczyny porozwieszane na rurach jak horągwie na wietrze. I meta gdzie wreszcie nie trzeba deptać do bólu. Szczególny rodzaj masochistycznej rozrywki. Podoba mi się.
Moja mama cieszyła sie wraz z nami. Jest pełna optymizmu i oczekuje dobrych wyników w sobotę na wyścigu.
Kategoria dojazdy, wyścig
komentarze