JoannaZygmunta prowadzi tutaj blog rowerowy

Mój blog nie tylko o rowerowaniu :)

Po błocie szosówką

  d a n e    w y j a z d u 42.00 km 0.00 km teren 01:50 h Pr.śr.:22.91 km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Zdobywca pucharów ;)
Piątek, 24 lipca 2015 | dodano: 25.07.2015

Po robocie w pięknym zachodzącym słonku z małżonkiem mym wybraliśmy się na bajabongo szosóweczką. Po asfalciku co by równo i przyjemnie było, bujaliśmy się pod 25/h i było bosko. Oczywiście zaraz na starcie musiałam wyskoczyć z koła i wyścignąć Marcinka ale to już taka nasza tradycja, że na Czerniejewskiej na górce lecę ile mam siły a potem zdycham i ledwie girami powłóczę w okolicy Gołunia. Żeby nam się ciągle ta sama droga nie nudziła to pojeździliśmy na wachlarzu i raz o mało co a bym w Marcina wjechała. Adrenalinka musi być bo co to by była za przyjemność ;) Całkiem nieźle mi ten wachlarz wychodzi ale tylko jak jedziemy 25/h jak szybciej to się gubię. Co tam pojeżdżę to i kondycji trochę chwycę i wprawy. Łapka jakoś tam się goi więc jest nadzieja. Mam już skierowanie na styczeń żeby tą .............. blachę wywalić i mam nadzieję, że się szybko w tym ..................... szpitalu nie będę znowu musiała pojawiać.
Trasa na pagóry mi się ździebko nudzi więc zaproponowałam modyfikację i pojechaliśmy kawałek  drogą Poznań-Gniezno a potem na Wierzyce. Super się jechało przez pierwszy raz odwiedzane Imielno i Imielenko ale jakież było nasze zdziwienie gdy się okazało, że asfalt kończy się pewnie pod domem sołtysa w Imielenku i dalej to już tylko w terenie po piachu, kałużach i błocie. Normalnie przełaj.




Z okazji tego, że się bałam , że się wywalę to się niegroźnie wywaliłam ale nic mi się nie stało. Uff!  Blacha się trzyma choć oczywiście podparłam się lewą łapą. Tylko na girze mam odcisk paru ząbków od korby. Można powiedzieć nareszcie zaczynam wyglądać normalnie tzn. ze śladami korby na nogach i licznie rozsianymi siniakami ;) . Jechałam tak wolno po tym piachu, oczywiście ze strachu, że jak tylko wyjechałam na asfalt, wytrzepałam błoto z bloków to pognałam do chaty tak szybko jak dawno nie leciałam czyli jakieś 30-32 km/h. Było fajowsko. Marcin ze mnie się śmiał, że podkręcam tempo a jak on tak robi to dostaje ochrzan ale dzielnie mi towarzyszył jak jak już spuchłam oczywiście w okolicy Gołunia to mnie dzielnie ciągnął. Niestety wyczuł mnie i nie dał się wyścignąć na Czerniejewskiej pod Rynek w Pobiedziajach ale gnaliśmy tam jak wariaci. Jakiś dziadek stał i patrzył jak się ścigamy i widać było , że kibicuje. Nie wiem tylko czy mi, czy solidarnie z małżonkiem, żebym go nie wyprzedziła. Było tam pod 45 km/h a na Rynku ledwie co widziałam albo lepiej powiem , że widziałam ciemność. Na krótko na szczęście. Potem już do domku, pomaluśku, żeby z roweru przed domem z fasonem zejść.
Oczywiście szaleństwa nie zostają bez karne i po zdjęciu butów dostałam takich kurczy stóp, że musiałam usiąść ale warto było. Mam nadzieję, że będę więcej jeździć bo łapka na zdjęciu wygląda całkiem, całkiem a mi się ckni do roweru nie mówiąc już o tych oponach, które mi się poodkładały niestety nie w garażu a na dupsku.


Kategoria szosa, z małżonkiem


komentarze
Jurek57
| 17:01 sobota, 25 lipca 2015 | linkuj Szkoda !
Jutro jestem na proszonym obiedzie.
Ale nie "składam broni" ! :-)
Beny79
| 15:20 sobota, 25 lipca 2015 | linkuj Oby z ręką było już wszystko ok, i wtedy dopiero zaszalejesz:)
JoannaZygmunta
| 09:45 sobota, 25 lipca 2015 | linkuj Zapraszam jutro. O 8 rano z Pobiedzisk wyruszam szosą w stronę Skoków aby pokibicować Marcinowi na wyścigach i porobić foty .
Jurek57
| 09:35 sobota, 25 lipca 2015 | linkuj W takim razie , jakieś gruppetto gdzieś dalej ... .
Chętnie się podłączę ! :-)
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa tepez
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]